• Wpisów:143
  • Średnio co: 15 dni
  • Ostatni wpis:4 lata temu, 16:25
  • Licznik odwiedzin:7 962 / 2234 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Zasady wszyscy znają, nie chce mi się ich tu wklejać
No to lecimy.
Pytania od @sandra95vip

1. Co chciałabyś robić w życiu (zawód)?
Chciałabym być dziennikarką, lub coś w tym rodzaju. Wątpię, że mi się uda, ale marzyć zawsze można
2. Gdzie najbardziej chciałabyś pojechać?
Chciałabym do Włoch. Już raz byłam w Rzymie, dwa lata temu. To miasto jest tak piękne, że chciałabym tam jeździć do roku...
I ewentualnie do L.A.
3. Co najbardziej szalonego chciałabyś zrobić?
Hm... Skoczyć z klifu.
4. Jakie zwierzę chciałabyś mieć?
Ostatnio chciałabym mieć kota
5. Twoje hobby to...
Lubię grać na gitarze, itp, zawsze chciałam umieć śpiewać, albo coś tym stylu, ale niestety mój głos pozostawia wiele do życzenia. O
6. Ulubiona piosenka to...
Teraz? Trudno wybrać ulubioną, ale teraz najczęściej słucham chyba Mockinbird Eminema.
7. Jaki jest Twój ulubiony film?
Sporo tego. Ale pierwszym, który mi przyszedł do głowy to "Rocky".
8. Jakie cechy musi mieć Twój wymarzony chłopak?
Lubię jak chłopak jest zabawny, i ma poczucie humoru. No i żeby był w miarę inteligentny.
No dobra, niech będzie, że jestem płytka - jakby był jeszcze przystojny to już w ogóle ideał.
9. W jakich butach uwielbiasz chodzić?
Chyba w moich conversach.
10. Ile dzieci chciałabyś mieć?
2. Ewentualnie 3. Jedynaki zazwyczaj wyrastają na egoistów.
11. Jakie okoliczności towarzyszą Twojemu wymarzonemu ślubowi?
Chciałabym wziąć ślub na plaży.

Moje pytania:
1. Kogo chciałabyś usłyszeć w duecie?
2. Twój wiek...?
3. Jak brzmi twoje prawdziwe imię?
4. Twój ulubiony zespół?
5. Byłaś kiedyś na jakimś koncercie? Jesli tak, to czyim?
6. Jaka cecha najbardziej irytuje się w ludziach?
7. Cechy dobrego przyjaciela?
8. Kogo z zespołu Bruna lubisz najbardziej? (Oprócz Bruna)
9. Ulubiona potrawa?
10. Ile masz płyt i kogo?
11. I ostatnie, filozoficzne pytanie.
Dlaczego lubisz Bruna?

Do zabawy zapraszam (wiem, że większość osób była już otagowana, ale co zrobić):

1.@brunova
2.@gabriellamars
3.@brunko
4.@kiniulka44
5.@dynia8911


No i pojawił się problem, bo reszta osób została już otagowana, i to wielokrotnie. Mogę dać tylko 5 osób ?
 

 
*Reguły zabawy* :
1. Każda oznaczona osoba musi odpowiedzieć na 11 pytań przyznanych im przez ich "Tagger" i odpowiedzieć na nie na swoim blogu
2. Następnie wybierasz 11 nowych osób do tagu i połącz je w swoim poście( tak jak na blogu (.:Ta co buja w obłokach:.)
3. Utwórz 11 nowych pytań dla osób oznaczonych w TAGu i napisz je w swoim TAGowym poście
4. Wymień w swoim poście osoby które otagowałaś !!!
5. Nie oznaczaj ponownie osób, które już są oznakowane.


Wiem, że można otagować tylko jedną osobę, ale co tam Odpowiem na wszystkie pytania I dzięki za zaproszenie do zabawy.

Pytania od @thesexydragon:

*1. Gdybym była wróżką i mogłabym spełnić Twoje trzy życzenia, to jaka byłaby twa prośba?*
1. Zlikwidować wszystkie choroby na świecie. Wystarczy pomyśleć, ile radości sprawiłoby to ludziom.
2. Trochę banalne – pokój na świecie.
3. Trochę egoistyczne – żeby spełniły się moje marzenia.
*2. Z którą postacią fikcyjną z filmów/seriali mogłabyś wziąć ślub? Dlaczego?*
Nie wiem czy taką mam W końcu to tylko postacie z seriali. Żeby chcieć z kimś wziąć ślub trzeba chyba tego kogoś poznać osobiście.
Dobra, z wyjątkiem Bruna.
*3. Gdybyś mogła znaleźć się na 30 minut gdziekolwiek na świecie, gdzie chciałabyś się znaleźć?*
Oprócz sypialni Bruna? Chciałabym się przenieść na jakąś bezludną wyspę, albo chociaż na jkaies Hawaje lub coś w tym rodzaju 
*4. Na czyjej imprezie urodzinowej ze sławnych osób chciałabyś być?*
Pewnie Bruna, ewentualnie może być El Capitan Fuego, Sex Dragon albo Hawiian Lion
*5. Gdybyś mogła zlikwidować jeden gatunek muzyczny, który byś zlikwidowała?*
Zdecydowanie diso polo.
*6. Wolałabyś mieć włosy na calutkim ciele czy nie mieć włosów totalnie nigdzie?*
Z dwojga złego chyba wolę to drugie 
*7. Jaką chorobę chciałabyś zlikwidować z całego świata?*
Pewnie rak, bo umiera na niego najwięcej ludzi.
*8. Którą piosenkę chciałabyś, aby zagrali na Twoim weselu?*
Coś wesołego, pewnie Runaway baby lub Marry you Bruna.
*9. Którą piosenkę chciałabyś, aby zagrali na Twoim pogrzebie?*
Hm, może Back to Black Amy Winehouse.
*10. Gdybyś była seryjną morderczynią, w jaki sposób zabijałabyś ludzi?*
Haha, niezłe pytanie. Kiepska byłaby ze mnie seryjna morderczyni, ale gdyby bym nią była, to pewnie z jakiegoś pistoletu, w każdym razie coś co nie wymagałoby bliższego kontaktu z moją ofiarą. Nie wyobrażam sobie, jak można kogoś udusić, itp. No i nie wyobrażam sobie zastrzelić kogoś.
*11. Lubisz moje dziwaczne pytania, prawda?*
Wręcz uwielbiam

Pytania od @brunko

*1. Gdybyś była mężczyzną, jak skutecznie poderwałabyś dziewczynę?*
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam… Ale pewnie jakąś w miarę inteligentną rozmową czy coś
*2. Najgłupsza rzecz jaką słyszałaś w życiu?*
Słyszę takie każdego dnia, w mojej klasie jest kilku, że tak powiem – idiotów.
*3. Na co masz w tym momencie największą ochotę?*
Na gorącą czekoladę z piankami. O ile miałaś na myśli jedzenie.
*4. Jakiego koloru są twoje „różowe okulary”?*
Pomarańczowe, fuck yeah!
*5. Jesteś Bogiem, masz nieograniczoną władzę jak byś to wykorzystała?*
*6. Widzisz nieziemsko przystojnego chłopaka, twoja pierwsza myśl?*
„U-łaa, niezły”.
*7. Czy masz pseudonim lub chciałabyś mieć? Jaki?
Moje imię jest zbyt pospolite, żeby wymyśleć jakiś pseudonim, ale znajomi mówią do mnie „Kocie”, to związane z moim nazwiskiem.
*8. Najohydniejsze „coś” co zjadłaś?*
Posolona herbata.
*9. Najzabawniejsza sytuacja, której byłaś świadkiem?*
Bardzo często jestem świadkiem takich sytuacji było ich zbyt dużo, żeby wybrać najzabawniejszą
*10. Wolisz dotykać, czy być dotykaną?*
Oba
*11. Jak można Ci zaimponować?*
A ja wiem ? Pewnie inteligencją

Moje pytania:
*1.Kim chciałaś być gdy byłaś dzieckiem?*
*2. Jakiej piosenki słuchasz ostatnio najczęściej?*
*3. Twój ulubiony aktor?*
*4. Co chciałabyś w sobie zmienić?*
*5. Słuchasz tylko jednego rodzaju muzyki czy wielu?*
*6. Co w sobie lubisz?*
*7. Lubisz czytać?*
*8. Jesteś bardziej typem humanisty czy ścisłowca?*
*9. Ulubiony film i serial?*
*10. Dużo przeklinasz?*
*11. Kim byś chciała zostać w przyszłości?*

Do zabawy zapraszam:

@marsowka
@brunomars99
@life-is-magic
@patusiak97
@gabi114455
@bruno20
@inaflash
@dragonicaa
@asiaaa11335
@dziubasekkk
@onlybruno
 

 
Oglądał ktoś wczoraj 8 milę?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Znalezione na Tumblr, świetne video, pokazujące, że ta MET Gala jest naprawdę dla Vipów.
Widać oczywiście Bru i Hooligans, i ich publiczność podczas śpiewania Runaway Baby,czyli np. tańczącą Beyonce i Rihannę
http://bcove.me/bx5rz3sd
Filmiku nie ba jeszcze na YT, jest tylko to.
  • awatar Gość: Fajny wpis, ciekawy :D Każdy wpis ogólnie interesujący, pozdrawiam + wbij na mój miniblog, który charakteryzuje się tematyką o życiu. Zachęcam także do obserwacji :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hahaha
Bruno próbował nie patrzeć na jej, hm..rozbudowaną klatkę piersiową, zobaczcie
  • awatar The Dark Side: @Voices in My Head: hahaha! Nie no na serio, współczuje jej...
  • awatar Cat Machine: @MarsIsabell: Ja też bym nie chciała być na jej miejscu....Biedna, gdzie ona kupuje staniki?
  • awatar Always in my heart...Bruno Mars...: @Cat Machine: Hahaha... xD No z tym telefonem to rzeczywiście nie wiedział gdzie patrzeć! xD Hahaha szkoda mi go było xD
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Odkryłam ten filmik całkiem niedawno, i nie mogę przestać go oglądać!
Czy to nie jest po prostu ŚWIETNE?!
  • awatar Słodziak-z-niego: no z yt mam własnie te co mówisz do tego Poison, Love in this club, Roxanne grał jeszcze Grenade i Nothin on... :P
  • awatar Cat Machine: @Słodziak-z-niego: Skąd je ściągnęłaś? Bo ja szukam i szukam...Chodzi mi o właśnie te głównie, 'No women no cry" i "So lonely"...
  • awatar Słodziak-z-niego: weź ja sobie wcześniej ściągnęłam wszystkie covery z tego występu :D :D Szalona ja hah :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Jesteśmy w trendach z Piggly Diggly
  • awatar Cat Machine: @Don't Give Up. !: No własnie przed chwilą zauważyłam... Zniknęliśmy też z #ReplaceBrunoSongTitleWithPigglyDiggly...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Widzieliście wcześniej ten filmik?


1:15

O.O
  • awatar Słodziak-z-niego: @Cat Machine: Hahaha :D ciekawe co się dzieje po WSZYSTKICH koncertach :D
  • awatar Cat Machine: @Słodziak-z-niego: Dokładnie. Jest w niej coś takiego, że wiadomo, ze jest inteligenta. A tak swoją drogą, ciekawe co się wydarzyło po tym koncercie :D
  • awatar Słodziak-z-niego: @Cat Machine: mnie się wydaje, że ona jest po prostu dla niego wartościowa, bo ma coś w główce. Bruno to mądry facet i wie kogo warto nosić na rękach :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Zmieniłam sobie tło A oto moje dzieło, tworzone w PhotoScapie, programie dla tłumoków:
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
RYAN MI ODPOWIEDZIAŁ NA TWITTERZE!! Niby to było tylko "not yet", ale jaką mam radochę!
  • awatar Słodziak-z-niego: @Cat Machine: wcale nie brzmi :), brzmi tak ładnie! To cała prawda i możemy być dumnymi Hooliganami, którzy po prostu się wspierają no i przede wszystkim kochają tego jednego cudownego 'głuptasa' :P
  • awatar Cat Machine: @Słodziak-z-niego:Aw, to miłe, że tak mówisz... :D Uwielbiam naszą hooligansową rodzinę... My wszystkie jesteśmy naprawdę jak rodzina, nie wiem jak ja żyłam w czasach "przedbrunowych". To jest teraz jak część mnie i nie wyobrażam sobie życia bez bycia Hooliganem... Cholera, to brzmi jak z jakiegoś kiepskiego meledramatu...:p
  • awatar Słodziak-z-niego: @Cat Machine: haha mnie jako, że się nazwę twoją 'zanjomą z pingerowych hooligans' tak samo jakby do mnie napisał :D :D Haha sooo crazy! :P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (13) ›
 

 
Eric wystąpił w amerykańskim Idolu:
Widać go tylko czasem, ale tak btw, ta dziewczyna całkiem fajnie śpiewa, jeden z najlepszych coverów Adele.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Od niedawana mam Twittera, gdyby kogoś to interesowało, oto ja: twitter.com/#!/Bock_Wit_Bruno
Dużo z was chyba ma, więc podajcie swoje nicki czy jak to się tam nazywa na Twitterze, please
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dobra, założyłam nowego bloga przeznaczonego an to nowe opowiadanie.
Dodałam właśnie pierwszy rozdział, to krotki prolog...Pomysł na to opowiadanie jest trochę dziwny, chyba za dużo przeczytałam książek Stephena Kinga. W każdym razie wszystko się stopniowo wyjaśni. Mile widziana nawet konstruktywna krytyka.
Gdyby się komuś chciało przeczytać, to proszę : dark-side.pinger.pl/
 

 
Pisząc ostatni odcinek zdałam sobie sprawę, że nie jest to dla mnie taka przyjemność jak przy pisaniu poprzednich... Zastanawiam się czy nie skończyć tego opowiadania. To znaczy miałam dużo pomysłów na dalsze odcinki, ale jakoś szczerze powiedziawszy, teraz mi się nie chce tego pisać. Tak wiem, jeśli się coś zaczęło to powinno się skończyć, ale jeśli będę pisać z przymusu, żeby tylko skończyć, to te odcinki wyjdą beznadziejne.
No i mam pomysł na następne opowiadanie, nie o Brunie. Zapisałam już trzy strony w Wordzie i cały czas w mojej głowie powstają nowe pomysły i wątki. Chciałabym pisać to na innym blogu, pewnie na pingerze.
Nie wiem co zrobię, może chęć do dokończenia tego opowiadania wróci...
  • awatar Cat Machine: @Motyle_Dwa: E...Trochę spóźniona rada, już zaczęłam pisać nowe ;)
  • awatar Young, wild girl ♥: @Cat Machine: No, ale wiesz może dojść do tego, że skasujesz bloga albo nie daj boże wszyscy skassują ;O No ale trzeba być optymistą. I masz rację :) Poki co uwielbiam pisać moje opowiadania, ale z czasem jest krucho. ;p Mogę pisać, ale nie publikować ich tutaj, no, ale skoro chociaż może ktoś czyta moje opowiadanie, moge pisać nawet tylko dla 2 osób ;)
  • awatar Cat Machine: @One drag for my pain - Bruno ♥: Czekaj, czekaj. Ja nie mówię tu o kasowaniu czegokolwiek. I wiesz co, kiedyś gdzieś usłyszałam, żeby nie przejmować się przyszłymi czytelnikami, tylko pisać dla siebie. I na pewno ktoś je czyta. To żaden znak, znakiem będzie jeśli pisanie odcinków będzie dla ciebie tylko koniecznością, a nie przyjemnością :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (11) ›
 

 
Nie mogę przestać słuchać tej piosenki.



*"When you see my face
I hope it gives you hell,I hope gives you hell, gives you hell"*
 

 
Starałam się, ale nic więcej mi się nie udało napisać....



****************


House of Blues był wypełniony do ściany do ściany. Nic dziwnego - był piątkowy wieczór, a to było jedno z najmodniejszych miejsc w mieście.
Musiałam wyjść na zewnątrz, trochę odetchnąć, trudno było wytrzymać w tym tłumie. Przeszłam przez salę i wyszłam na świeże powietrze.
Był późny wieczór, w ciemności widziałam tylko reflektory samochodów i światła z okien budynków. Poczułam podmuch zimnego wiatru na twarzy.
Planowałam odszukać Bruna i z nim porozmawiać. Ich koncert właśnie się skończył, więc może jest gdzieś w środku. Ale najpierw musiałam zastanowić się, co chciałam mu powiedzieć… Może lepiej było zostawić to wszystko tak, jak jest?
- O, hej Kate. – usłyszałam.
Odwróciłam się. Parę metrów ode mnie Bruno pakował instrumenty do ciężarówki.
- Hej – odpowiedziałam, podchodząc bliżej.
- Jak ci się podobał koncert?
- W porządku.
- W porządku? Powinnaś krzyczeć, że byłem wspaniały i poprosić o autograf! – udał obrażonego.
- Tak, a potem powieszę sobie twój plakat nad łóżkiem.
- Jestem za – powiedział, wkładając do ciężarówki gitarę w pokrowcu.
Mimowolnie uśmiechnęłam się.
- Bruno… Skończyłeś? Możemy porozmawiać?
- Tak, jasne…Ale tutaj?
Staliśmy po środku parkingu, gdzie ciągle chodzili ludzie lub przejeżdżały samochody.
- Chodźmy gdzieś indziej.
- Znam niezłe miejsce tutaj, pokażę ci – powiedział z tajemniczym uśmiechem.
Okrążyliśmy budynek. Z tyłu było mnóstwo śmieci, a przy budynku stały kręte schody pożarowe.
Bruno bez wahania zaczął po nich wchodzić.
-Schody pożarowe?
- Poczekaj chwilę.
- Chcesz iść na dach?
- Tak.
- Zwariowałeś?
- Zaraz zmienisz zdanie.
Wdrapałam się na dach i rozejrzałam.
Zobaczyłam pasmo morza, które zasłaniały wysokie wieżowce i budynki. Tysiące świateł, światełek, labirynty dróg, palmy, i rozgwieżdżone niebo…
- Jak znalazłeś to miejsce? Od kiedy chodzisz po dachach?
- Po prostu chciałem zapalić, a w środku nie można, a tam na dole… Zbyt tłoczno, no i tutaj nie ma szans, żeby zobaczyli mnie parapazzi – powiedział, siadając na ziemi.
- Piękny widok – usiadłam obok niego.
- Tak, masz rację… - powiedział, patrząc mi w oczy – Piękny widok…
Przez chwilę oboje milczeliśmy.
- To… O czym chciałaś rozmawiać?
- Posłuchaj Bruno...Nie mogę dalej udawać, że nic między nami nie ma. Nie potrafię tak po prostu przestać coś do ciebie czuć. To.. niemożliwe. Nie wiem co o tym sądzisz, ale musiałam ci to powiedzieć.
- Chciałem ci powiedzieć to samo.. Chcę to zrobić za każdym razem, gdy cię widzę. Ale…
- Wiem, może się nam nie udać. Zerwiemy i przestaniemy być przyjaciółmi. Już to słyszałam. I może masz rację, ale…
- Posłuchaj, Kate. Chcę być z tobą. Nie wiem czy nam się uda, ale nie dowiemy się, jeśli nie spróbujemy, prawda?
- Tak. Nie ważne co będzie jutro, cieszmy się tym co jest dzisiaj…
Pochylił się nad mną i pocałował mnie. To było naprawdę miłe uczucie, wiedzieć, że nie usłyszę zaraz, że powinniśmy być tylko przyjaciółmi. Odwzajemniłam pocałunek. Długo czekałam na te kilkanaście sekund.
Oparłam się o jego ramię. Objął mnie, przysunęłam się bliżej.
- Dlaczego nie uświadomiliśmy sobie tego wcześniej?
- Nie mam pojęcia – uśmiechnęłam się.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Próbuję napisać rozdział, ale kiepsko mi to wychodzi. Piszę coś w Wordzie, potem wszystko usuwam i tak ciągle...A to co napiszę za każdym razie jest beznadziejne. Jakoś straciłam chęć do pisania. Może tylko chwilowo, ale na razie nie mam żadnej motywacji żeby cokolwiek napisać...
  • awatar pipi.: Aaaa, no chyba, że tak. Mój błąd ;)
  • awatar Cat Machine: @pipi.: Oj, chyba nie zrozumiałaś mojego komentarza...
  • awatar pipi.: Też tak mam.. tylko, że ja piszę na kartce. Nie pasuje- skreślam, albo rwę.. :/ ale ja nie mam wrażenia, że on czyta mojego bloga o.o
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Aaaaaa! Na e4me.tv widziałam przed chwilą Mirror!
Ale mam zaciesz
  • awatar Cat Machine: @Bruno♥Mars: Heh :) Ja tam lubię twoje chaotyczne wpisy... @gość: Nie za bardzo rozumiem jaki to ma związek z poprzednim komentarzem... Wracając do tej moje chaotyczności to myślę, że chodzi ci o to, że staram się oddać tok myślenia Kate, przez co opowiadanie traci spójność...Właśnie zabieram się za pisanie następnego rozdziału i staram się to wszytstko poprawić, więc mogłabyś konkretnie powiedzieć co irytuje cię w głównej bohaterce?
  • awatar Bubble gum ♥: @Cat Machine: haha nie da się przestać robić czegoś chaotycznie...wystarczy spojrzeć na moje wpisy xD
  • awatar Gość: mogła bym wiedzieć ile masz lat ?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 


Coraz bardziej lubię tę piosenkę. I wiem już dlaczego Bruna nie ma w tym klipie. To oczywiste, Brunz obsługiwał kamerę!
  • awatar Gość: Ja lubie tylko refren tej piosenki :D Zapraszam na swojego bloga :) Twój blog jest super ;)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Los Angeles ma swój specyficzny urok i atmosferę. Może niezbyt różni się od innych miast na całym świecie, ale jednak LA jest jedyne w swoim rodzaju. Mimo tłoku, zanieczyszczeń, korków, tysięcy turystów, którzy przyjeżdżają na lato, zadeptując Los Angeles… kochałam je. To był mój dom. Palmy, plaże… wzgórza Hollywood, słońce… Nawet bogate dzieciaki z Beverly Hills wożące się po mieście w drogich samochodach swoich rodziców. Będę tęsknić za tym wszystkim gdy wyjadę na studia.
Tak myślałam jeszcze kilka dni temu.
Dzisiaj dostałam listy od collegów do których składałam podania. Rzuciłam się najpierw na list z Karoliny Południowej.
Wstrzymując oddech przeczytałam pierwsze zdanie, które decyduje o wszystkim. O moich przyszłych planach, aspiracjach…Modląc się cicho, zaczęłam czytać.
Znacie to uczucie, że wasze marzenie nigdy się nie spełnią? Moje skończyły w koszu na śmieci, gdzie wyrzuciłam ten cholerny list.
Nie przyjęli mnie. To koniec.
Zawsze mogę zostać sprzątaczką… Złamana sięgnęłam po następny list, który może uchroni mnie od bycia babcią klozetową.
Uniwerytet Kaliforniski. Dostałam się.Hej, udało mi się!
Próbowałam pocieszyć siebie samą, ale… Marzyłam o tamtej szkole. Uniweryste Kaliforniski to był mój plan B – iść na dziennikarstwo tutaj. To też ma swoje plusy- zostanę w Kaliforni, a ta uczelnia jest przecież całkiem dobra. Może nie jest to Yale albo Harvard, ale jest dobrze.
Nikogo nie było w domu, nie mogłam się pochwalić Sam. Och, powinnam już wychodzić. Miałam iść do studia.
Idąc ulicą, myślałam o wczorajszej rozmowie z Williamem. Wciąż nie mogłam zapomnieć o naszym spotkaniu. Dużo przeżył w swoim życiu, ale to nie usprawiedliwia go przed tym co zrobił.
Nie chciałam teraz o tym myśleć. Westchnęłam i wystawiłam twarz do słońca. Było ciepło, czasem powiewał tylko ciepły, wiosenny wiatr.
Nie chciało mi się siedzieć z chłopakami w studiu. Jasne, chciałam się z nimi zobaczyć, ale wolałabym to zrobić na plaży.
Czekałam właśnie aż zmieni się światło, żeby przejść przez ulicę, gdy obok mnie zatrzymał się czerwony samochód, który kosztował pewnie tyle, ile zarobię przez całe swoje życie. Chociaż, nie przesadzajmy… Gdbym została dziennikarką w takim na przykład New York Times? Albo w Vouge’u? Rozmarzyłam się i prawie zostałam staranowana przez tłum, który przechodził przez ulicę, więc w efekcie prawie wylądowałam na masce tego samochodu. Chłopak za kierownicą właśnie poprawił swoje ray-bany. Zaraz, czy to nie…
- Kenny?
- O, Kate! – on też mnie rozpoznał – Wsiadaj, podrzucę cię.
Podbiegłam do samochodu i wsiadłam do wozu.
- Gdzie cię podwieźć?
- Szłam do studia.
- Super, ja też.
- Co u ciebie słychać? Jak na uniwerku?
Kenny studiował w Nowym Jorku. Czasem przyjeżdżał do Kaliforni, do swojej rodziny.
- Świetnie. A co u ciebie?
Co u mnie? Hm..
- W…porządku. Chociaż… Sama nie wiem. Wczoraj spotkałam się z moim ojcem…- przerwałam, zastanawiając się czy Kenny będzie chciał ze mną o tym rozmawiać…- Wiesz, biologicznym.
- No to chyba fajnie.
- No… Niezupełnie. On nie jest taki jak sobie wyobrażałam. To mój ojciec, ale jest dla mnie obcym człowiekiem. On nie oczekuje, że będę do niego mówić „tatusiu”, ale zrobił coś, co sprawia że nie chcę go widzieć. Wolałabym, żeby to potoczyło się inaczej. Żebyśmy chociaż spróbowali nawiązać ze sobą kontakt, ale nie wiem czy chcę go jeszcze kiedykolwiek widzieć. Hej… słuchasz mnie?
Kenny był bardzo zajęty strzepywaniem czegoś ze swojej koszuli.
- Sorki, co mówiłaś?
-Już nic – westchnęłam.
Gdy jechaliśmy, przyglądałam się mu i doszłam do wniosku, że podoba mi się mniej niż ostatnim razem kiedy się widzieliśmy. Dziwne, przecież wcale się nie zmienił. I zorientowałam się, że cały czas porównywałam go do Bruna.
- No to jesteśmy na miejscu.
Zatrzymał swój samochód i zaparkował przy ulicy. Poszliśmy do studia. W środku był tylko Bruno.
- Hej, gdzie reszta?
- Jest jeszcze wcześnie, zaraz przyjdą.
- Wcześnie? Jest dziesiąta trzydzieści.
- No właśnie - Bruno dopijał właśnie swoją kawę.
Rozmawialiśmy jeszcze o jakiś mało istotnych rzeczach, Kenny opowiadał o studiach…
- Dzisiaj dostałam odpowiedzi od uczelni do, których składałam podania. - Przyjęli mnie tylko do Uniwerystetu Kaliforniskiego… - mruknęłam, siadając na małej kanapie obok Bruna.
-To przecież dobra uczelnia. Wysoki poziom i… Studiowało tam dużo sławnych osób… - zaczął.
- Jak na przykład?
- Jak… e…Daj mi chwilkę, wygoogluję to i ci powiem.
- Daj spokój Bruno. Wolałabym studiować gdzie indziej, ale przecież zawsze mogło być gorzej. Właściwie to ta uczelnia nie jest taka zła…
- Wikipedia mówi, że to „główny i najbardziej prestiżowy publiczny uniwersytet amerykańskiego stanu Kalifornia,”- zaczął czytać.
Nawet nie zauważyłam, że trzyma na kolach swojego laptopa.
- Ha! Z uczelni pochodzi 37 noblistów! Widzisz? – spytał z uśmiechem. – jak będziesz odbierać nobla, to mi podziękujesz.
Zaśmiałam się i przewróciłam oczami.
Chłopaki przyszli parę minut później. Spędziłam z nimi w studiu chwilę czasu, a potem postanowiłam jednak iść na plażę. Było dopiero 11, a ja nie chciałam siedzieć cały dzień w budynku- Ma ktoś ochotę wybrać się ze mną na Venice Beach? – spytałam, poprawiając swoją torbę na ramieniu.
- Chętnie byśmy poszli, ale mamy sporo pracy.
- Okej, to ja będę uciekać, pa.
- Hej, jutro gramy w House of Blues, możesz wpaść jeśli chcesz- rzucił Bruno, gdy otworzyłam drzwi.
- W porządku, wpadnę.
Wyszłam na zewnątrz. Myślami byłam już na plaży, spacerowałam po piasku, w promieniach słońca, czułam morską bryzę, obserwowałam fale obijające się o brzeg, gdy usłyszałam za swoim plecami:
- Kate, Kate, poczekaj!
Odwróciłam się.
-Kenny?
- Przepraszam, miałem spytać cię zanim wyszłaś… Masz… ochotę jutro gdzieś ze mną wyjść?
- Och… Masz na myśli…randkę?
Nie, chce grać ze mną w szachy… Cóż za inteligentne pytanie.
- Tak.
- Słuchaj Kenny….Ja…Ujmę to tak. Kiedyś skakałam bym z radości, że mnie o to spytałeś, ale dzisiaj chyba już nie lubię cię w ten sposób. I my… Nie pasujemy do siebie. Wybacz, Kenny, ale ty studiujesz w Nowym Jorku, masz willę w Hollywood i pewnie prywatny odrzutowiec. A ja? …Nie jestem… z twojej rangi.
- Więc chodzi o różnicę w pochodzeniu?
- Nie tylko. Chodzi o różnicę…charakterów.
-Przeciwieństwa się przyciągają.
- Kenny… Nic by z tego nie wyszło. Niestety, nic do ciebie nie czuję. Przepraszam.
- Nie przepraszaj. Mogłem się tego spodziewać. Każdy głupi by zauważył. Już przecież jesteś zajęta.
- Co? Co masz na myśli?
- Kate, jesteś ślepa? Naprawdę tego nie widzisz? Jak on na ciebie patrzy? Jak reaguje gdy wejdziesz do pomieszczenia, w którym się znajduje? Jak uśmiecha się, gdy wypowie twoje imię?
- Kto? Kenny, o czym ty mówisz?
- Bruno! Co między wami było, albo jest. Nic dziwnego, że nie chcesz być z nikim innym, skoro coś do siebie czujecie.
Już chciałam zaprzeczyć, ale mi przerwał:
- Wiesz dobrze, że to prawda. Nie okłamuj sama siebie, tylko z nim porozmawiaj. On coś do ciebie czuje, a ty najwyraźniej do niego też.
- Kenny… To…skomplikowane.
- Co jest skomplikowane? Powodem tego, że nie chcesz iść ze mną na randkę nie jest różnica charakterów, tylko Bruno. Porozmawiaj z nim i powiedz mu, co o niego czujesz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Najpierw mała informacja - Na początku poprzedniego odcinka napisałam ile ma słów... Nie liczę ich, jak myśleli niektórzy Pisze odcinki w Wordzie a tam w lewym dolnym rogu jest liczba słów

********

- Czego ode mnie chcesz?
- Myślałaś, że tak łatwo ci się uda? Wiem, że chciałaś być „bohaterką”, ale kiepsko ci to wyszło, Kate.
- Puść mnie, albo zacznę krzyczeć.
- Nie radzę – zaczął bawić się bronią.
- Naprawdę chcesz pogorszyć swoją sytuację?
- Kate, wkopałaś nas wszystkich, teraz ci się za to „odwdzięczę”.
Cholera. Bałam się, przyznam. Słyszałam bicie mojego serca, i miałam wrażenie, że on też je słyszyczy.
- Masz żonę i dzieci. Naprawdę chcesz widzieć je przez więzienne kraty?
- Skąd wiesz, że…?
- Następnym razem trzymaj przy sobie swój portfel z zdjęciami dzieci.
- Oh. Nieważne. Za to, że nas wrobiłaś, i to przez ciebie trafię do więzienia chciałbym…
- Przeze mnie? To nie ja porywam ludzi.
Miałam tego wszystkiego dość. Chorego Williama, jego „paczki”…
William zaczął się irytować.
- Słuchaj, umawialiśmy się, a ty..
- Trzeba być naiwniakiem, żeby uwierzyć że to uszło by wam na sucho.
Zacisnął dłoń na pistolecie.
- A tak przy okazji.. Trzymał byś to przy głowie swoje córki…? – wyrzuciłam jednym tchem.
- Co?
Patrzyłam mu w oczy, mając nadzieję, że sam się domyśli.
- Następnym razem sprawdź kogo pakujesz do swojej ciężarówki.
Korzystając z tego, że się ode mnie odsunął zaczęłam iść w kierunku domu.
Złapał mnie za ramię. I zauważyłam, że nie był to brutalny i silny gest, jak zazwyczaj.
- Poczekaj. Ty… ty…. Nie, to niemożliwe…
- Jednak możliwe. Na jakiej podstawie decydujecie się oddać dzieci do adopcji? Wyliczanka? A może według własnego widzimisię?
- Nie… To nie tak… Och, Kate…
Westchnął i usiadł na krawężniku.
- Usiądź. Ja… Nic ci nie zrobię. Ten pistolet nie jest nawet naładowany.
Po chwili wahania usiadłam obok niego.
- Kiedy… Kiedy się urodziłaś, mieliśmy po 17 lat – zaczął. - Głupie, niedojrzałe dzieciaki nie mogą wychowywać dziecka. Zrozum, my…
- Rozumiem. Ale nie rozumiem, jak można wchodzić z butami do czyjegoś życia, tak jak ty to zrobiłeś. Wiesz, kiedy zastanawiałam się czy kiedykolwiek poznam moich rodziców nie myślałam, że będę cię szczerze nienawidzić. Co sobie myślałeś, wchodząc wtedy do naszego domu, gdy w środku był Lorry? Nie wiem co mu powiedziałeś, ale nie dostał bez powodu zawału.
Patrzył na mnie, nie wiedząc co powiedzieć.
W końcu westchnął i ukrył twarz w dłoniach.
- Wiem.. Ja… Jestem naukowcem. Pracuję w laboratorium i… Naprawdę nie potrzebowałem do szczęścia pieniędzy. Ale teraz.. tonę w długach. To wydawało się dobrym pomysłem. I mógłbym zdobyć sławę, gdybym opatentował lek na tę chorobę.
- Czyli przypisał sobie coś, co ktoś już zrobił.
- Tak, ale… Wychowuję samotnie dwójkę dzieci. Czasem jest mi ciężko.Potrzebuję tych pieniędzy. Ale teraz to wszystko…
- Samotnie?
- Moja żona… i… twoja matka… Była dziennikarką. Pobraliśmy się mając dziewiętnaście lat. Kochaliśmy się, i byliśmy szczęśliwi. W tamtych czasach wieść że oddaliśmy dziecko do adopcji szybko rozeszła się po małym mieście, w którym mieszkaliśmy. Rodzice stwierdzili, że musimy się pobrać. Byliśmy na to trochę za młodzi, ale dla naszych rodziców liczyła się reputacja. Ona poszła na studia dziennikarskie, ja na też wybrałem dobry uniwersytet, z zamiarem zostania naukowcem. Zapomnieliśmy o tym, co się stało, ale uwierz mi, wtedy mieliśmy tylko 17 lat, ale to była najtrudniejsza decyzja w naszym życiu. Gdy się urodziłaś, byłaś taka…. Śliczna. Odwróciłaś główkę w naszą stronę. Nie mogłem na ciebie patrzeć, bo wiedziałem, że musimy cię oddać. Ale i mnie i twoją matkę na sytuacja odmieniła. Minęło kilkanaście lat. Urodził się Tom i Alice. Byliśmy szczęśliwi. Ale pamiętam, że za każdym razem Tom i Alice przypominali mi ciebie, wtedy, zaraz po urodzeniu. Latem 2008… Kimberly miała wypadek samochodowy. Przez pół roku była w śpiączce…. W końcu lekarze powiedzieli nam, że…- głos mu się załamał. - Nigdy się już nie obudzi i… Trzeba będzie ją…odłączyć.
- Och.
- Było ciężko. Ale w końcu udało mi się wyjść na prostą. Skończyłem w dużej firmie, nastawionej tylko na zarobek. A chciałem być naukowcem. Takim prawdziwym. A jak skończyłem? Teraz wszystko się posypało…Nie wiem jak spojrzę Tomowi i Alice w oczy. A najgorsze jest to, że zrobiłem to tobie. Małej Kate, o której przez całe życie próbowałem zapomnieć. Przepraszam.

Podniósł się i zaczął iść w przeciwnym kierunku, zostawiając mnie na środku chodnika.
- I tak naprawdę nie byłem zły na ciebie. Przyszedłem tutaj, bo byłem zły na siebie. Za to, kim się stałem – powiedział, odwracając się nagle. Wiesz… Mam nadzieję, że żadnej cechy charakteru nie odziedziczyłaś po mnie. I… Masz takie same piękne oczy jak Kim. – dodał, odchodząc.

***************

I... Co myślicie?
  • awatar Cat Machine: @Another Bruno Mars's Stories: Dzięki :) Staram się.
  • awatar Another Bruno Mars's Stories: Co myślę? Przeczytałam całe opowiadanie, podoba mi się, że fabuła opowiadania nie kręci się tylko wokół Bruno. Wplatasz bardzo ciekawe sytuacje dotyczące innych postaci opowiadania. Bardzo miło mi się czytało i na pewno będę czytać dalej :) tak trzymaj!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
4 dni bez pingera... Mój mały rekord.
Trzeba ponadrabiać zaległości.
Nie pisałam tak długo i nie wchodziłam na pingera bo byłam ( i nadal trochę jestem, ale w porównaniu do dzisiaj i wczoraj jest lepiej ) chora. Ominął mnie Dzień Wiosny, podobno większość naszej klasy poszła na wagary, zostały tylko jakieś dwa kujony... Też bym pewnie poszła, bo w środy mamy same moje "ukochane" lekcje.
Więc siedzę w domu i się nudzę. W najbliżej przyszłości ( czyli jutro lub dziś) może pojawi się odcinek.
 

 
Aaaaaaaa! Wchodzę na pingera, i tak paczę, i paczę... I....Dzisiaj moja studniówka! Jeaaaa!
Mówię o tym, że to mój 100 dzień z Wami, na pingerze. D Dokładnie 100 dni temu, 10 grudnia założyłam blog na pingerze, dołączając do grona pingerowych Hooligans
  • awatar Gość: Gratulacje :) Życze jeszcze 1234567890 dni :D
  • awatar Cat Machine: @Marsoholiczka: Uuuu... Dobry pomysł :D Wpadaj do mnie to zrobimy imprezkę :p
  • awatar konczynka: gratulacje :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
977 wyrazów... Może nikt nie zaśnie przed końcem. Mile widziane obiektywne komentarze...
********

Jechaliśmy znajomymi mi miejscami wzdłuż oceanu. Patrzyłam na plaże, w których urządzaliśmy imprezy, na białe skarpy i klify…
Wzięłam głęboki wdech i skupiłam się na tym, co musze zrobić, żeby oni wpadli w ręce policji.
-Ej, gdzie teraz skręcić ?
- W prawo, za znakiem stop – odpowiedziałam.
Żaden z nich nie zakrywał twarzy. Uznali że się nie opłaca. Myśleli, ze posłusznie oddam im klucze do gabinetu Lorry’ego w głównej siedzibie Louder Corporation. Naprawdę tak myśleli…
Nie było tylko jednego z nich – Williama, czyli… e… mojego ojca. To on pojechał na spotkanie z Sam. Ona miała mu dać resztę dokumentów a ja klucz. Wg moich obliczeń, o tej porze nikogo nie powinno być w domu. I dobrze… Bo „porywacze” posiedzą tam trochę dłużej…
- Możecie oddać mi mój telefon?
-Jasne, żebyś zadzwoniła na policję… - zaśmiał się Mosby.
- Przecież się umawialiśmy, tak? Cały czas będziecie przy mnie. No i potem, gdy dam wam ten cholerny klucz, najlepiej żebyście jak najszybciej stąd wyjechali, chyba że chcecie żeby ktoś was zobaczył.
- No dobra – rzucił mi telefon.
Inteligentny człowiek by się na to nie nabrał, ale oni do takich nie należeli…
Mała ciężarówka zatrzymała się pod naszym domem.
Och, nareszcie. Usmiechnęłam się na widok znajomego mi miejsca.
Wysiadłam z samochodu i ruszyłam w kierunku domu.
- I żadnych sztuczek.
-Powtarzasz się – mruknęłam.
- A tak przy okazji… Nie widziałaś tutaj może takiego pistoletu… Był taki…
-Nie.
Jest na dnie kosza na śmieci, ale nie opłacała się chyba o tym wspominać.
- Tucker zabrał ostatnią broń… - powiedział Mosby do tego drugiego.
Otworzyłam drzwi i weszłam do środka.
- Gdzie ten gabinet ?
- Na dole.
- Na dole?
- Tak. Przerobiliśmy piwnicę i Lorry zrobił tam gabinet, okej ?
Taa, no jasne.
Popchnęłam drzwi do piwnicy i zeszłam w dół po schodach.
-Idziecie?
Posłusznie zeszli na dół.
-Trzeba iść tam, do końca korytarza.
Poszli.
Schyliłam się, udając że podnoszę z ziemi jakieś pudło, które spadło. W piwnicy trzymaliśmy wszystkie niepotrzebne rzeczy i naprawdę było tutaj mnóstwo śmieci.
Potem udałam, że zawiązuję buta.
-Gdzie są jakieś drzwi do tego gabinetu?
- Tam, po lewej.
Otworzyli je.
Gdy weszli do środka, zdałam sobie sprawę, że nie oddycham. Wzięłam głęboki wdech.
- Gdzie jest jakiś włącznik światła ?
- Na końcu! – krzyknęłam, i poszłam w ich kierunku, zabierając po drodze klucz do najbardziej zaśmieconego pomieszczenia, „gabinetu”.
Zamknęłam z trzaśnięciem drzwi, przekręciłam klucz w zamku i nie zwracając uwagi na wściekłe walenie w drzwi oraz groźby płynące zza nich, wyszłam po schodach i znowu znalazłam się na piętrze.
Frajerzy, pomyślałam, wybierając numer na policję.
Gliny pojawiły się dość szybko, zaraz po tym jak w skrócie opowiedziałam komuś po drugiej stronie o tym co się stało. Chyba ten ktoś, myślał że jestem naćpana. To wszystko nie brzmiało zbyt wiarygodnie.
Widok gości prowadzonych przez policjantów – bezcenny.
Płaczliwie przyznawali się do wszystkiego, co usłyszałam zanim odjechali.
-Jesteś Kate Worley, prawda? – spytał jeden z policjantów.
- Tak.
- Twoja matka, jest w drodze. Była z nami w stałym kontakcie. Prowadziliśmy śledztwo zaraz po twoim porwaniu i pierwszym telefonie.
- Telefonie?
- Tak zwani „porywacze” dzwonili kilka razy. Amatorzy, nie zorganizowali tego „porwania” za dobrze. Dzięki temu, że wiedzieliśmy o tym już wcześniej, łatwiej będzie to wszystko teraz doprowadzić do porządku.
Policjant wsiadł do radiowozu i odjechali.
Zaraz potem zobaczyłam czerwony samochód Sam.

Kolejne godziny były dziwne – tak nagły powrót do normalnego życia. Siedziałam na schodach domu, było już ciemno, a z tyłu za mną widziałam święcące się światła w całym domu. Oszczędzanie nie było naszą mocną stroną. Zerkałam cały czas na telefon, czekając na jakiś znak od Bruna. Miał zaraz tutaj być.Okazało się, że on był też w to wszystko wmieszany. W końcu zobaczyłam jak parkuje na ulicy.
- Cholera, Kate, strasznie się o ciebie bałem. – powiedział.
Przytulił mnie, może nie do końca tylko po przyjacielsku, ale…
- Hej, spokojnie, żyję jeszcze – próbowałam żartować.
- Przez te kilka dni nie mogłem się skupić na pracy… Dzięki Bogu, nic ci nie jest.
Siedzieliśmy jeszcze chwilę, rozmawiając o wszystkim i o niczym. Opowiedziałam mu tą całą historię.
- Jutro przyjeżdża kuzyn Jamaero, wpadnij do studia.
-Ej, czy mówimy O-tym-seksownym-kuzynie-Jamaero?
Bruno przewrócił oczami.
- Wcale nie jest taki przystojny.
- Żartujesz? Oczywiście że jest.
- Oj tam, oj tam. Może… trzy na dziesięć punktów.
- Co to za skala? A ty ile masz w takim razie?
- Hm…. Osiem i pół – uśmiechnął się.
- Chyba pacan i pół.
- Hej, nie obrażaj Seksownego Smoka.
Tym razem ja przewróciłam oczami.
- Hej, Ryan myśli że ma 11 na dziesięć, więc nie jeszcze tak źle.
- Dalej wrzuca na Twittera zdjęcia w koszulce z Rihanną?
-Niestety tak. On i jego „dziewczyna” Rihanna.
- Szkoda, że ona nie wie, że jest jego dziewczyną. – zażartowałam.
- Ale Ryanowi to wcale nie przeszkadza….
Uśmiechnęliśmy się do siebie.
Po chwili ciszy Bruno odezwał się:
- Cholera, Kate, wiem, że się powtarzam, ale cieszę się że jesteś cała. Samatha była naprawdę załamana…
- Wiem, rozmawiałam z nią. To wszystko jest takie chore… Chciałabym, żeby było tak jak dawniej. Dalej trudno mi pogodzić się z faktem, że Lorry umarł. Wciąż mam jeszcze jego numer w komórce. Nie mogę go usunąć… Nie daję rady.
Bruno jeszcze raz mnie przytulił.
- Och, muszę iść. Pa, Kate. Wpadnij do studia, spotkasz tego swojego „bardzo przystojnego kuzyna Jamero”, którego zazwyczaj nazywamy Kennym. Spróbuj nie zemdleć na jego widok.
- Nie wiem czy mi się to uda, ale postaram się. Pa, wpadnę.
Bruno odjechał, a ja zostałam przed domem. Patrzyłam w przestrzeń, gdy coś poruszyło się w krzakach po drugiej stronie ulicy. Wstałam ze schodów i zrobiłam kilka kroków.
Nie wiem po ci to zrobiłam… A że to był błąd zrozumiałam, gdy ktoś popchnął mnie w kierunku ściany domu.
Przyciskająca mnie do ściany, trzymająca obok moich skroni broń, była Williamem Tuckerem.
- Dzień dobry, Kate. Myślałaś, że tak łatwo ci się uda, co?
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›